ACTA wchodzi bocznymi drzwiami, a w Polsce cicho sza…

Wróciłem właśnie z kilkudniowego pobytu za granicą, gdzie m.in. uczestniczyłem w emocjonalnych debatach branżowych organizacji lobbingowych sektora audio-wizualnego. Powodem emocji są zapowiedzi rozpoczęcia jeszcze w czerwcu tego roku negocjacji w sprawie utworzenia strefy wolnego handlu pomiędzy USA a Unią Europejską (TTIP), jednocześnie określający przybliżony termin ich zakończenia.

W Europie i USA projekt ten jest szeroko reklamowany jako epokowe, przełomowe wydarzenie mające na celu wzmocnienie konkurencyjności gospodarek transatlantyckich wobec potęgi gospodarczej Chin i Indii. Strefa ma pozwolić na wzajemne ułatwienia w inwestycjach i wymianie towarów i usług pomiędzy dwoma brzegami oceanu. Ma to być impuls do wyjścia UE z kryzysu, motor napędowy gospodarki i antidotum na wzrost bezrobocia. Tak przynajmniej w Polsce reklamował to nasz minister od spraw zagranicznych a nawet wicepremier wywodzący się z partii chłopskiej (nomen omen rolnictwo jest najbardziej drażliwą kwestią mandatu negocjacyjnego). W naszym kraju sprawa nie wzbudziła większych kontrowersji.

Co zatem budzi takie emocje w Europie, o których w Polsce ani słychu? Czytaj dalej

Reklamy