Wypijmy za nowy podatek od chciwości

Upadł – zdaje się – chytry pomysł rozszerzenia wykazu urządzeń objętych opłatą reprograficzną o smartfony i tablety. Wpadły na niego już rok temu organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi z ZAiKS na czele. To zapewne efekt burzy mózgów i długotrwałego zastanawiania się nad zwalczaniem piractwa największych speców od żywienia się na twórcach w imię troski o nich samych.

Opłata reprograficzna, zwana często umownie podatkiem od piractwa, jest kilkuprocentową częścią ceny urządzenia kopiującego lub czystego nośnika. Miała ona z założenia stanowić poniekąd zadośćuczynienie dla twórców z tytułu tzw. utraconych korzyści, np. z tym, że ktoś zamiast kupić na własny użytek płytę artysty, nagra ją za pomocą nagrywarki na czysty nośnik. W praktyce opłatę tą ponosi klient (jakżeby inaczej), zaś faktyczne pieniądze producenci i importerzy wpłacają na konto np. ZAiKS, który zobowiązany jest ją rozdysponować wśród artystów. Potrącając sobie z tego pierwej sutą prowizję. Czytaj dalej

Reklamy

Przyjdź porozmawiać do rajskiego ogrodu kultury!

fdk.m

Od Krakowa wszystko się zaczęło. Kongres Kultury Polskiej w 2009 r. zapoczątkował serię europejskich, regionalnych, powiatowych i lokalnych forów kultury, jakie przetoczyły się w ostatniej pięciolatce przez kraj nasz piękny. Można powiedzieć, że ten wysyp kongresów jest pokłosiem i chyba jedyną pozytywną pochodną Kongresu Kultury Polskiej, który w zasadzie obnażył wszystko co najgorsze w polskiej kulturze instytucjonalnej. Zwłaszcza w centralno-narodowej (przepraszam za wyrażenie). O tym kongresie pisałem na starym blogu PRokultura.

Teraz w Krakowie znów będzie o kulturze, ale inaczej. Czytaj dalej