Co dobrego dla kultury wyniknie z kompromitacji PKW?

Nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie – głosi stara ludowa mądrość. I coś w tym jest, a w zasadzie mogłoby być. Sposób, w jaki swoją nieudolność tłumaczą tęgie sędziowskie głowy z kierownictwa Państwowej Komisji Wyborczej jest bowiem tyleż kuriozalny, co perspektywiczny.

W tłumaczenie nonszalancji kierownictwa PKW zaangażował się osobiście prezydent Bronisław Komorowski, zaś jeden z pomysłów, jakie sugerował w pakiecie rozwiązań, zdawał się być niemalże objawieniem dla setek menedżerów kultury, nauki i w ogóle dla kierownictwa sektora publicznego.

Pan prezydent zaproponował wyjęcie spod jurysdykcji Prawa zamówień publicznych Państwowej Komisji Wyborczej. Zaś to, co w tym wszystkim jest najciekawsze, to uzasadnienie: „w trosce o jakość działań PKW”. Mimo tego, że – po głosach ekspertów i polityków przeciwnych temu posunięciu – prezydent jakby wycofał się z tego pomysłu, warto rozważyć tę propozycję. Czytaj dalej

Reklamy