Odejść z satysfakcją

_CSF0004

Za każdym razem, gdy pierwszego dnia przekraczałem próg obejmowanego gabinetu dyrektorskiego, myślałem o dniu, w którym go będę opuszczał. Jak on będzie wyglądał? Czy pracownicy włożą mi kamień czy chleb do plecaka? Czy odejdę w ciszy i spokoju, czy w świetle zarzutów, medialnych awantur? Czy odejdę w poczuciu żalu i klęski, czy może jednak satysfakcji?

Po dzisiejszym pożegnaniu, za które serdecznie dziękuję moim pracownikom, muszę przyznać, że odchodzę z poczuciem ogromnej satysfakcji. Po 5 latach rządów, udało się – w moim przekonaniu – w instytucji zmienić to co złe na dobre, dodać coś od siebie i w miarę możliwości spieprzyć jak najmniej z tego, co w niej było dobre. Mam świadomość, że z innej perspektywy ta ocena może być bardziej krytyczna.

Sporo satysfakcji sprawia mi fakt, że jeszcze niedawno na Europejskim Kongresie Samorządów w Krakowie  – gdzie miałem przyjemność gościć jako prelegent – instytucja prezentowana była jako wzór do naśladowania dla innych samorządów: przedstawiano ją jako pierwszy w Polsce samorządowy think-tank, gromadzący najnowszą wiedzę przemian branżowych i wdrażającą ją w praktyce tego, co można by nazwać zalążkiem regionalnej polityki rozwoju przemysłów kreatywnych, których sektor audiowizualny jest istotną częścią. Instytucja jako kreator regionalnej polityki samorządowej w specjalistycznej dziedzinie? Tak, to się zaczęło udawać,  a z samorządowym błogosławieństwem mogłoby lub może udawać się bardziej.

Satysfakcji dostarczyło znalezienie się w gronie siedmiu nominowanych, zaś radość sprawiło zdobycie nagrody „Crowdfunding Friendly” za wdrożenie autorskiego innowacyjnego narzędzia finansowego łączącego wsparcie publiczne z finansowaniem społecznościowym. Popularność tego narzędzia i środowiskowe wnioski o jego udoskonalenie i dostosowanie do potrzeb młodych producentów to też satysfakcja.

Powodem do satysfakcji jest coroczny wzrost udziału w budżecie instytucji środków pozyskanych z innych źródeł, a także wzrost środków wypracowanych (do czego instytucje kultury są prawnie zobligowane). Satysfakcjonujące jest, że koprodukowane przez instytucję filmy zdobywają nagrody i cieszą się wysoką frekwencją publiczności. W pierwszym półroczu tego roku instytucja wypracowała nawet solidny zysk. Ten aspekt działalności kończę pozyskaniem dwa miesiące temu ponad trzymilionowej dotacji z UE na Laboratorium Cyfryzacji Zbiorów Filmoteki Śląskiej – będący w swej formie także moją autorską koncepcją funkcjonowania tej części instytucji. Chociaż nie mnie przyjdzie go realizować, jego dofinansowanie traktuję jako osobistą formę uznania.

Satysfakcjonują mnie liczne protokoły wszelakich organów kontrolnych, które nigdy nie stwierdzały znacznych uchybień, a ostatnie z nich nawet nie zawierały wniosków pokontrolnych, zalecających jakiekolwiek poprawki.

Źródłem satysfakcji może być także to, że udało się zreformować instytucję w obliczu radykalnego zmniejszenia o 50% jej finansowania przez samorząd. Że udało się zaplanować i zrealizować szeroki plan reorganizacji instytucji, zakładający w tych okolicznościach nie tylko kontynuację działalności merytorycznej, ale i jej stopniowe rozszerzanie. Zostało to okupione pracą specjalistów i kierowników w niezwykle ciasnym gorsecie finansowym i bodaj pierwszymi w Polsce zwolnieniami grupowymi w instytucji kultury. Zdecydowałem się na tak bolesne dla zespołu zmiany, aby widzowie i interesariusze instytucji wciąż mieli dostęp do pełnej oferty instytucji. Czyniłem wiele, aby to wszystko działo się w kompletnej ciszy medialnej, kiedy region zmagał się z wizerunkową katastrofą Kolei Śląskich, aferami Stadionu Śląskiego i awanturą o Muzeum Śląskie. Dramat ten potęgował fakt, że kiedy z naszej instytucji ludzie odchodzili, w urzędzie właśnie zatrudniano kilkudziesięciu kolejnych, rok później kolejnych itd. Tak, to może być źródłem satysfakcji dla menedżera, choć największą cenę zapłacili pracownicy i to Ich zasługą jest w dużej mierze wykonanie tego planu. Także to, że pomimo  wielokrotnych odgórnych „sugestii” likwidacji kilku kin studyjnych udało się je nie tylko utrzymać, ale i scyfryzować, częściowo wyremontować i ożywić jest zasługą zespołu pracowników i źródłem satysfakcji menedżera. O tym zaś, czy pod moim kierownictwem ludzie mieli poczucie sensu pracy, realizacji pasji i jednocześnie pełnienia służby publicznej dla obywateli, a nie pracy na rzecz ego dyrektora, przyjdzie mi się przekonać zapewne po kilku latach, jak w poprzednim miejscu pracy.

Satysfakcję sprawiają statystyki frekwencyjne publiczności, od pięciu lat co rok większe, udowadniające, że szklany sufit znajduje się znacznie wyżej od prognoz, kiedy pasja i zaangażowanie pracowników nie znają granic, a jakość stanowi jedyne kryterium oferty programowej.

Źródłem satysfakcji może być także następca. Szkoda byłoby oddawać w miarę zreformowaną, wymagającą niewielkich poprawek organizacyjnych i stabilną finansowo instytucję jakiemuś nieokrzesanemu partyjnemu kacykowi. To, że trafia ona do mego młodszego kolegi po fachu – pasjonata kina, pozwala spojrzeć na jej przyszłość z optymizmem. Gratulując wyboru, życzę memu następcy powodzenia i co najmniej takiej satysfakcji z pracy jaka mnie była dana.

Wreszcie ostatnim ze źródeł satysfakcji, jaka może towarzyszyć odchodzącemu menedżerowi kultury jest rekomendacja Rady Programowej na kolejną kadencję. Wyrażona stosowną uchwałą i to podjętą jednogłośnie! Jest to dla mnie osobiście tym bardziej ważne, że od 2012 roku rady programowe śląskich instytucji kultury nie są gremiami doradczymi dla dyrektorów, ale organami opiniującymi dla zarządu województwa działalność merytoryczną instytucji. Mimo, że politycy nie skorzystali z rady Rady Programowej (o radach programowych pisałem w poprzednim poście), jej rekomendacje stanowią dla mnie najlepsze referencje, o jakich menedżer kultury może pomarzyć.

Na koniec warto wspomnieć o worku błędów i porażek, jakimi okupione jest tych parę sukcesów. One też mogą być źródłem satysfakcji, gdyż to z nich płynie najlepsza nauka ku postępom w zarządzaniu organizacją publiczną. Jeżeli przyjdzie mi jeszcze kiedyś zarządzać publiczną instytucją, worek ten będzie jak znalazł.

Dyrektorzy przychodzą i odchodzą. Odejście wcale nie musi być bolesne, kiedy ma się poczucie satysfakcji z wykonanej roboty. To poczucie, spotęgowane tyloma miłymi podziękowaniami ze strony pracowników i życzeniami na przyszłość sprawiają, że przyjaźniej spogląda się tej przyszłości w oczy. Pójście własną drogą – w moim skromnym przypadku: bezkompromisową drogą jakości – może nie zawsze się opłaca, ale naprawdę warto.

RP_nr9_2015

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s