Nikt już nie potrzebuje animatorów kultury?

To był wielce wymowny obrazek. Cztery lata temu wieczorem, po pierwszym dniu obrad pierwszego Niekongresu Animatorów Kultury w Warszawie, uczestnicy-animatorzy zasiedli w Cafe Kulturalna mieszczącej się w Teatrze Dramatycznym w Pałacu Kultury i Nauki. Zamówili co trzeba, po czym wyciągnęli gitary i… zostali przepędzeni z lokalu przez barmana nie życzącego sobie zabawy klientów z muzykowaniem na żywo. Zmieszani lecz nie wstrząśnięci, po rychłym opuszczeniu lokalu udali się naprzeciwko, do Baru Studio, mieszczącego się w teatrze o tej samej nazwie również w Pałacu Kultury. Zamówili co trzeba, wyciągnęli gitary i… zostali „przykryci” podkręconym przez barmana dźwiękiem sprzętu audio do tego stopnia, że trudno było usłyszeć własne myśli. Jakby tego było mało, swoje dołożył sam minister kultury Bogdan Zdrojewski, który zaszczycił swą obecnością Niekongres. Bez ceregieli oświadczył jego uczestnikom, że nie wierzy w animację kultury. Wyobrażacie sobie gdzieś taki afront, aby gość gospodarzom publicznie wymierzył taki policzek? Czyżby animatorzy kultury naprawdę byli tak nieważni, bezzębni i niepotrzebni, że politycy i kelnerzy zdobywają się na tak jawne lekceważenie ludzi tej profesji? Czytaj dalej

Reklamy

Animatorzy kultury rozwijają menedżerskie skrzydła

Ładnych parę lat temu spacerując z rodzinką po parku  Żeromskiego, sfotografowałem tego szarego wróbelka wylatującego w wielki świat ze szczeliny rozsypującego się Fortu Sokolnickiego na warszawskim Żoliborzu.

Minolta DSC

Tydzień temu, w tym samym miejscu, choć już nie takim samym, bo pięknie odrestaurowanym i działającym na pograniczu kultury i biznesu, swe skrzydła rozwijały szare wróbelki, które w odróżnieniu od orłów i sokołów polskiej kultury, swoją codzienną pracą poza światłem jupiterów zmieniają świat zwykłych ludzi na lepsze. To uczestnicy Niekongresu Animatorów Kultury. Czytaj dalej