Stan wojenny to, czy zabawa?

Jakiś czas temu, spacerując w południe po centrum Moskwy, zazwyczaj niemiłosiernie zatłoczonym o tej porze, natknąłem się na opustoszałe ulice. Im bliżej Kremla, tym bardziej zapełniały się ludźmi w milicyjnych i wojskowych uniformach:

Pewnie wybuch w metrze, pomyślałem. Może inny zamach, może konsekwencje prowadzenia wojny w Czeczenii… A może idą wybory, a może protesty społeczne. Może lepiej nie iść dalej…

Okazało się, że nie. To tylko Święto Moskwy!

Zabawa, imprezy, wódka swojska, tańce, hulańce i swawole. Z jednej strony, polscy organizatorzy wydarzeń kulturalnych mogą tylko pomarzyć o takiej ochronie i zabezpieczeniu imprezy masowej, z drugiej… zastanawiam się, ilu potencjalnych uczestników zabawy zrejterowało na widok tak widocznej ochronyJ

Polecam uwadze naszych rodzimych organizatorów dni miast, którzy rosnące koszty zabezpieczenia imprez masowych chcą zrekompensować zaangażowaniem wojska i policji.

Reklamy