Kongres Kultury miał wyjść inaczej

obywatele-kultury-kongres_editedJedni uznali go za sukces, inni nazwali czczą gadaniną. Ale chyba nikt nie myślał, że tak hucznie zapowiadany Kongres Kultury 2016 przyniesie całkiem inne rekomendacje od tych, jakich się można było na początku spodziewać. Mnie najbardziej interesowały zagadnienia dotyczące kondycji instytucjonalnego wymiaru zarządzania i upowszechniania kultury. Z tej perspektywy podczas tego zgromadzenia doceniono wagę zagadnień, niedostrzegalnych dla kongresu z 2009 r. O ile w ostatniej dekadzie widać było postępy w rozwoju publicznego sektora kultury, tak na kongresie można było odnieść wrażenie, że ten właśnie sektor dotyka jakaś niewytłumaczalna stagnacja. Przy czym sama kultura ma się nieźle – mimo trudności rozwija się niezależnie od systemu wsparcia instytucjonalnego.

No właśnie… rozwija się szybciej od instytucjonalnego systemu (samorządowego i państwowego), który ma za zadanie ją wspierać w tym rozwoju. Być może to zagadnienie na następny kongres? Czytaj dalej

Reklamy

Przyjdź porozmawiać do rajskiego ogrodu kultury!

fdk.m

Od Krakowa wszystko się zaczęło. Kongres Kultury Polskiej w 2009 r. zapoczątkował serię europejskich, regionalnych, powiatowych i lokalnych forów kultury, jakie przetoczyły się w ostatniej pięciolatce przez kraj nasz piękny. Można powiedzieć, że ten wysyp kongresów jest pokłosiem i chyba jedyną pozytywną pochodną Kongresu Kultury Polskiej, który w zasadzie obnażył wszystko co najgorsze w polskiej kulturze instytucjonalnej. Zwłaszcza w centralno-narodowej (przepraszam za wyrażenie). O tym kongresie pisałem na starym blogu PRokultura.

Teraz w Krakowie znów będzie o kulturze, ale inaczej. Czytaj dalej