Autonomia instytucji kultury. Czy jeszcze istnieje?

Cyrk, jaki od bez mała półtora roku ma miejsce we wrocławskim Teatrze Polskim spowodował, że coraz głośniej zaczyna mówić się w środowisku o zjawisku autonomii instytucji kultury i jej prawnych uwarunkowaniach. Bo z tą autonomią jest trochę tak jak z naszą konstytucją – mimo że jest, to niespecjalnie się w naszym kraju przyjęła, zaś „dobra zmiana” nie jest przyczyną demolki wątłego polskiego porządku prawnego, ale skutkiem nonszalanckiego traktowania prawa i obywateli przez przedstawicieli tzw. elit i władzy wszystkich szczebli od ponad dwóch dekad. Czytaj dalej

Reklamy

Bezradne rady od parady

rady_od_parady

Dali nam dyrektorom rady. Nazwali je programowymi. Państwowe instytucje muzealne posiadają rady powiernicze, mające znacznie większą władzę nad instytucjami niż te programowe. Zapytany jednak zostałem o mój pogląd na rady programowe i ich wpływ na funkcjonowanie instytucji, więc o nich niniejszy post. Czytaj dalej

Menedżerowie z konkursów – subiektywna klasyfikacja zwycięzców

Niewątpliwie część konkursów na dyrektorów publicznych instytucji kultury bywa ustawiona. Mimo to zdarza się – śmiem nawet twierdzić, że często – iż wygrywają je inni kandydaci niż ci „błogosławieni” przez lokalną politykierę.

Przyjrzałem się zwycięzcom z ostatniej dekady, spojrzałem w lustro i pokusiłem się o sklasyfikowanie kandydatów z powodzeniem ubiegających się w otwartych konkursach o stanowiska menedżerskie w kulturze instytucjonalnej.

Kim zatem są zwycięzcy, którzy porwali się z motyką na słońce? Oto oni:

  1. Celebryta Światowiec [CS]. Zazwyczaj przybywa ze świata wielkiej polityki lub mediów, tudzież tzw. kultury wysokiej. Znany głównie z tego, że jest znany, choć i w tej kategorii nie brakuje artystów, telewizyjnych osobowości, popularyzatorów sztuk wszelakich, także z doświadczeniem menedżerskim. Zazwyczaj CS wygrywa w cuglach i raczej nie ma takich komisji konkursowych lub wójtów/prezydentów, którzy z dumą nie ogłosiliby werdyktu jednocześnie pociągając nosem z zachwytu: „…patrzcie, sam X ubiegał się o stanowisko w naszej gminie…”. W przypadku objęcia stanowiska, CS zazwyczaj rezygnuje z funkcji przed upływem kadencji, jak tylko upoluje bardziej intratną posadkę w ośrodku na miarę swych ambicji, bądź wygra któreś z wyborów samorządowych, tudzież parlamentarnych (startuje w nich z namiętnością dalece gorętszą niż w konkursach dyrektorskich).

Czytaj dalej

Co łączy katastrofę smoleńską, polską reprezentację w piłce nożnej i zarządzanie w kulturze instytucjonalnej

Faktem jest, że w ostatniej dekadzie wielu dyrektorów publicznych instytucji kultury zostało wybranych w drodze autentycznych konkursów. Zdarza się nawet, że kiedy na dane stanowisko menedżerskie przewidziani są tzw. „kandydaci błogosławieni”, to nie zawsze ostatecznie je obejmują, przegrywając z konkurentami o wyższych kwalifikacjach. A bywa i tak, że to samorządowcy zapraszają do udziału w konkursach interesujących kandydatów, aby ich zweryfikować w procedurze konkursowej (można to nazwać zalążkiem headhuntingu). Jest to pozytywny trend, który jest na tyle widoczny, że można z optymizmem ogłosić, że ustawiane konkursy odchodzą w przeszłość, zaś ludzie z inicjatywą mają okazję podjąć się nowych wyzwań.

Niestety, jeśli chodzi już o kwestię samodzielności związanej z zarządzaniem instytucją przez tak wybranego kandydata, postawa samorządowców nie nadąża za postępową myślą rekrutacyjną. Czytaj dalej