Nikt już nie potrzebuje animatorów kultury?

To był wielce wymowny obrazek. Cztery lata temu wieczorem, po pierwszym dniu obrad pierwszego Niekongresu Animatorów Kultury w Warszawie, uczestnicy-animatorzy zasiedli w Cafe Kulturalna mieszczącej się w Teatrze Dramatycznym w Pałacu Kultury i Nauki. Zamówili co trzeba, po czym wyciągnęli gitary i… zostali przepędzeni z lokalu przez barmana nie życzącego sobie zabawy klientów z muzykowaniem na żywo. Zmieszani lecz nie wstrząśnięci, po rychłym opuszczeniu lokalu udali się naprzeciwko, do Baru Studio, mieszczącego się w teatrze o tej samej nazwie również w Pałacu Kultury. Zamówili co trzeba, wyciągnęli gitary i… zostali „przykryci” podkręconym przez barmana dźwiękiem sprzętu audio do tego stopnia, że trudno było usłyszeć własne myśli. Jakby tego było mało, swoje dołożył sam minister kultury Bogdan Zdrojewski, który zaszczycił swą obecnością Niekongres. Bez ceregieli oświadczył jego uczestnikom, że nie wierzy w animację kultury. Wyobrażacie sobie gdzieś taki afront, aby gość gospodarzom publicznie wymierzył taki policzek? Czyżby animatorzy kultury naprawdę byli tak nieważni, bezzębni i niepotrzebni, że politycy i kelnerzy zdobywają się na tak jawne lekceważenie ludzi tej profesji? Czytaj dalej

Reklamy

Menedżerowie z konkursów – subiektywna klasyfikacja zwycięzców

Niewątpliwie część konkursów na dyrektorów publicznych instytucji kultury bywa ustawiona. Mimo to zdarza się – śmiem nawet twierdzić, że często – iż wygrywają je inni kandydaci niż ci „błogosławieni” przez lokalną politykierę.

Przyjrzałem się zwycięzcom z ostatniej dekady, spojrzałem w lustro i pokusiłem się o sklasyfikowanie kandydatów z powodzeniem ubiegających się w otwartych konkursach o stanowiska menedżerskie w kulturze instytucjonalnej.

Kim zatem są zwycięzcy, którzy porwali się z motyką na słońce? Oto oni:

  1. Celebryta Światowiec [CS]. Zazwyczaj przybywa ze świata wielkiej polityki lub mediów, tudzież tzw. kultury wysokiej. Znany głównie z tego, że jest znany, choć i w tej kategorii nie brakuje artystów, telewizyjnych osobowości, popularyzatorów sztuk wszelakich, także z doświadczeniem menedżerskim. Zazwyczaj CS wygrywa w cuglach i raczej nie ma takich komisji konkursowych lub wójtów/prezydentów, którzy z dumą nie ogłosiliby werdyktu jednocześnie pociągając nosem z zachwytu: „…patrzcie, sam X ubiegał się o stanowisko w naszej gminie…”. W przypadku objęcia stanowiska, CS zazwyczaj rezygnuje z funkcji przed upływem kadencji, jak tylko upoluje bardziej intratną posadkę w ośrodku na miarę swych ambicji, bądź wygra któreś z wyborów samorządowych, tudzież parlamentarnych (startuje w nich z namiętnością dalece gorętszą niż w konkursach dyrektorskich).

Czytaj dalej

Jak to Polacy szukają pracy w kulturze, czyli jak zdobyć wymarzoną pracę w publicznej instytucji kultury

Publicystyka HR-owa pełna jest dobrych rad dla aplikantów o wszelakie stanowiska pracy w organizacjach, firmach i instytucjach. Większość z nich można sprowadzić do porad w stylu: „jak zwrócić uwagę pracodawcy na siebie, jak napisać CV i jak się nie skompromitować podczas rozmowy kwalifikacyjnej lub uwieść pracodawcę podczas pierwszego wrażenia”.

Ponieważ zostałem poproszony o krótkie przedstawienie procesu rekrutacyjnego z mojej perspektywy  dyrektora instytucji publicznej, macie co chcecie (to do Agaty i Tomka). Szczerze mówiąc mam nadzieję, że moje wynurzenia w jakimś stopniu okażą się pomocne Wam, młodym wkraczającym na rynek pracy. Czytaj dalej