Menedżerowie z konkursów – subiektywna klasyfikacja zwycięzców

Niewątpliwie część konkursów na dyrektorów publicznych instytucji kultury bywa ustawiona. Mimo to zdarza się – śmiem nawet twierdzić, że często – iż wygrywają je inni kandydaci niż ci „błogosławieni” przez lokalną politykierę.

Przyjrzałem się zwycięzcom z ostatniej dekady, spojrzałem w lustro i pokusiłem się o sklasyfikowanie kandydatów z powodzeniem ubiegających się w otwartych konkursach o stanowiska menedżerskie w kulturze instytucjonalnej.

Kim zatem są zwycięzcy, którzy porwali się z motyką na słońce? Oto oni:

  1. Celebryta Światowiec [CS]. Zazwyczaj przybywa ze świata wielkiej polityki lub mediów, tudzież tzw. kultury wysokiej. Znany głównie z tego, że jest znany, choć i w tej kategorii nie brakuje artystów, telewizyjnych osobowości, popularyzatorów sztuk wszelakich, także z doświadczeniem menedżerskim. Zazwyczaj CS wygrywa w cuglach i raczej nie ma takich komisji konkursowych lub wójtów/prezydentów, którzy z dumą nie ogłosiliby werdyktu jednocześnie pociągając nosem z zachwytu: „…patrzcie, sam X ubiegał się o stanowisko w naszej gminie…”. W przypadku objęcia stanowiska, CS zazwyczaj rezygnuje z funkcji przed upływem kadencji, jak tylko upoluje bardziej intratną posadkę w ośrodku na miarę swych ambicji, bądź wygra któreś z wyborów samorządowych, tudzież parlamentarnych (startuje w nich z namiętnością dalece gorętszą niż w konkursach dyrektorskich).

Czytaj dalej

Reklamy

Jak to Polacy szukają pracy w kulturze, czyli jak zdobyć wymarzoną pracę w publicznej instytucji kultury

Publicystyka HR-owa pełna jest dobrych rad dla aplikantów o wszelakie stanowiska pracy w organizacjach, firmach i instytucjach. Większość z nich można sprowadzić do porad w stylu: „jak zwrócić uwagę pracodawcy na siebie, jak napisać CV i jak się nie skompromitować podczas rozmowy kwalifikacyjnej lub uwieść pracodawcę podczas pierwszego wrażenia”.

Ponieważ zostałem poproszony o krótkie przedstawienie procesu rekrutacyjnego z mojej perspektywy  dyrektora instytucji publicznej, macie co chcecie (to do Agaty i Tomka). Szczerze mówiąc mam nadzieję, że moje wynurzenia w jakimś stopniu okażą się pomocne Wam, młodym wkraczającym na rynek pracy. Czytaj dalej